Na stronie używamy plików cookie, pozostając na niej wyrażasz zgodnę na ich stosowanie. Więcej możesz przeczytać tutaj




Nasz sponsor
Przepisy wegetariańskie, Wegetarianizm, Ekologia




Menu:


Dlaczego przyczyny somatyczne?

Czy nasza nerwica ma podłoże somatyczne?

Mechanizm ataków paniki

Jak radzić sobie z atakami

Jak wyleczyć nerwicę

Spis objawów podstawowych niedoborów

Przewodnik po suplementach

Jak samemu wyleczyć fobie

Lista niepokojących objawów

Czytamy morfologię krwi

Parę słów o diecie i niedoborach

Najczęściej mylone z nerwicą schorzenia i przypadłości:

Niedobór magnezu

Niedobór omega 3

Niedoczynność tarczycy

Przewlekłe infekcje

Niedobory cynku

Pasożyty układu pokarmowego

Alergie



Pomóż promować stronkę



Dlaczego przyczyny somatyczne? Jaki to mechanizm? To naprawdę bardzo proste. Organizm który jest chory jest poddany dużemu stresowi. Z jednej strony jest to ciągłe uczucie zagrożenia, co gorsza zagrożenia którego nie da się umiejscowić - bo kto mając pełny żołądek domyśli się, że komórki jego ciała umierają z głodu? Ciągle czujemy niepokój związany ze stanem głodu, wiemy, że czegoś nam brakuje, nie wiemy czego. Niedobory pokarmowe bardzo mocno obniżają odporność na stres, w zasadzie wszyscy nerwicowcy w badaniach klinicznych mieli potwierdzone niedobory cynku, magnezu czy omega 3. Z drugiej strony choroby i niedobory pozbawiają nas energii, sprawiają że żyjemy na 1/3 naszych możliwości. Jednoczesnie najzwyczajniej w świecie zanikają obszary mózgu, które odpowiadają za kontrolę nastroju - są one złożone w dużej mierze z kwasów omega 3.

Dużo uwagi poświęcam niedoborom. Niektórzy co prawda twierdzą, że niedoborów ciężko się nabawić. Bzdura. O niedobory naprawdę bardzo łatwo. Wystarczy jeść to, co je się w większości polskich domów. Wyroby z białej mąki - ziarno w procesie produkcji jest pozbawiane najcenniejszego dla nas elementu, otoczki, w której znajdują się wszystkie sole mineralne i witaminy. Warzywa i owoce produkowane są na skalę przemysłową, na wyjałowionych glebach, metodą "byle szybciej wyrosły". Starczy porównać na przykład pomidora z dobrze utrzymanej działki z tym ze sklepu. Jeden aż kipi smakiem, podczas gdy drugi to otoczona bladą skórką woda. Do tego zjadanie gigantycznych ilości mięsa, aż kapiącego kwasami Omega 6, źle przyswajalnym białkiem, niemal toksycznym żelazem.

To wszystko prowadzi do stopniowego wypłukania z naszego organizmu niektórych bardzo istotnych składników, przez co stopniowo acz nieubłaganie spada nasza odporność na zakażenia. Prędzej czy później trafiamy na wirusa czy bakterię które wywołają przewlekłą chorobę. Albo najzwyczajniej w świecie jeden z narządów wewnętrznych odmówi posłuszeństwa. Najczęściej jest to układ krążenia, który nie wytrzymuje gigantycznych dawek tłuszczu zwierzęcego i siedzącego trybu życia.

W praktyce leczenie objawowe, czyli próby wyleczenia nerwicy wywołanej zagłodzeniem organizmu to wręcz zbrodnia. To trochę tak, jakby pudrować choremu na ospę krosty i wmawiać, że nic mu nie jest. Nie dość, że nie przyniesie to w praktyce żadnego efektu, to - co gorsza - sprawi, iż chory nie będzie leczył tego, co faktycznie mu dolega.

Nie powiem, medycyna poczyniła tu gigantyczne postępy. Są dziesiątki leków które maskują objawy nerwicowe i depresyjne. Odpowiednia psychoterapia sprawi, że pacjent wmówi sobie dobre samopoczucie. Problem w tym, że proces chorobowy nie zostanie zatrzymany. Będziemy pewnie czuć się świetnie, aż do momentu gdy nastąpi załamanie i trafimy w najlepszy razie do szpitala. W tym trochę gorszym - pogrążymy w nieutulonym żalu najbliższą rodzinę i... psychoterapeutę, który straci źródło dochodu.